NEWS

Trzeci dzień przesłuchań II etapu rozpoczął się występami trzech pianistów z Chin. Stały na najwyższym poziomie technicznym, a utwory wykonywane były momentami z dużą siłą i w imponująco szybkim tempie. Później wysłuchaliśmy pianistów z Włoch, Francji, Japonii, Malezji, Polski, a także artystę pod flagą neutralną.
Wielonarodowa publiczność, składająca się z krytyków muzycznych i miłośników Chopina, którzy w wielkiej liczbie przybyli między innymi z Chin, Japonii, Korei Południowej, USA, a także licznych Polaków, słuchała z dużym skupieniem i nagradzała występy gromkimi brawami.
Paulina Machnik, która bilety kupiła rok temu, bardzo cieszyła się z obecności na kilku przesłuchaniach. W jej odbiorze wszystkie występy są koncertami na najwyższym poziomie, a każdy z nich ma niepowtarzalny charakter.
Głos Philippa Lynowa wciąż drżał z przejęcia, gdy mówił reporterom, że włożył w recital wszystkie swoje emocje. „Ogólnie doświadczenie konkursowe jest dość przytłaczające” – powiedział. Wśród utworów, które wykonał, znalazło się Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur opus 22. „Nie jest to zbyt popularny utwór Chopina, ale stanowi jeden z najlepszych przykładów jego młodzieńczego stylu brillant i pomyślałem, że będzie dobrym połączeniem między innymi kompozycjami z różnych okresów jego życia”, uznał Lynov. W wolnym czasie w domu chodzi na siłownię i ćwiczy podnoszenie ciężarów, aby poradzić sobie ze stresem, ale lubi też czytać i oglądać filmy.
Występy pianistów nie byłyby możliwe bez wsparcia techników scenicznych. To oni wstawiają na scenę fortepiany potrzebne do przesłuchań danego dnia i ustawiają je w sposób umożliwiający łatwą ich wymianę pomiędzy występami. Inne instrumenty zabierają do magazynu znajdującego się pod sceną, używając do tego specjalnej zapadni.
„Mamy Konkurs Chopinowski, więc spędzamy tu całe dnie, czasem i noce, dbając o to, aby fortepiany dobrze wyglądały i stały tam, gdzie powinny stać, a także o to, aby każdy pianista miał swój ulubiony stołek” – powiedział Michał Drewnik.
„Czyścimy fortepiany i klawiatury, żeby dobrze wyglądały tutaj [na sali] i w telewizji” – opowiadał też Drewnik. Swoją pracę postrzega jako służbę i wkład w występy muzyczne; można się jej – jego zdaniem – nauczyć jedynie w praktyce, od podstaw. Wymaga ona „odrobinę siły i precyzji, bo to są bardzo ciężkie, duże i drogie instrumenty. [Fortepian waży] tyle co mały samochód, a kosztuje tyle, co bardzo drogi samochód”, stwierdził ze śmiechem.
Na czas Konkursu technicy sceniczni powinni mieć „duży plecak na jedzenie i [trzymać] nerwy na wodzy, bo zawsze się coś może wydarzyć […], a do artystów trzeba się przyzwyczaić i umieć z nimi współpracować”.
Może się zdarzyć, opisuje Drewnik, że akurat „bardzo dużo się dzieje, a ktoś nagle przychodzi i mówi: «ale ja bym jednak chciał ten stołek», który jest gdzieś w samej głębi magazynu. I to trzeba błyskawicznie zrobić, bo za chwilę artysta wychodzi na scenę”.
Sama byłam świadkiem uroczej sceny w Filharmonii kilka lat temu. Wszystko było gotowe na pojawienie się pianisty, ale zamiast niego do fortepianu podszedł technik i w ostatniej chwili coś poprawił. Rozbawiona publiczność zaczęła klaskać. W odpowiedzi mężczyzna skłonił się nisko, po czym zszedł za kulisy, jak prawdziwy artysta.
Monika Ścisłowska-Sakowicz
Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina
Edycja 2025
Informacje
Multimedia
Organizator i partnerzy